środa, 25 czerwca 2014

Rozdział 2- Mella



Rozdział 2- Między dobrem, a złem- Mella Carla Grant.


Nigdy się tak dziwnie nie czułam. To było dziwne...nie czuć nic. Gdy otworzyłam oczy, oślepiło mnie światło, lecz zaraz się do niego przyzwyczaiłam. Gdy wstałam, spojrzałam na siebie, byłam ubrana w lekko granatową, długą sukienkę. Nawet mi się podobała. Zaczęłam się rozglądać, gdzie ja jestem..po paru minutach, uświadomiłam sobie, że ja umarłam. Ach ten Victor, nie wytrzymał. Nagle ktoś kaszlnął, gdy się odwróciłam, zobaczyłam dwóch chłopaków. Jeden był ubrany na biało, drugi na czarno. Czyżbym trafiła do nieba??

- Co się tak patrzycie?- zapytałam.
- Miła jak zawsze.- odpowiedział w czarnym ubraniu.
- Przepraszam za niego, on taki zawsze. Jestem Lesander, a to Damon.
- Nie przepraszaj, jestem Mella.
- Wiemy- powiedzieli oboje na raz.
- Taaa? A niby skąd?
- Obserwowaliśmy cię ostatnio- powiedział Lesander.
- Dobrze wiedzieć. Czy ja jestem w niebie?
- Ale jesteś mądra.- odpowiedział Damon.
- Och dziękuje, na prawdę.
- nie ma za co.
- Tak, umarłaś i teraz jesteś tu, coś nie byłaś aniołkiem, z tego co widać.- powiedział Lesander pokazując na mój strój.
- No fajnie, wręcz zajebiście. Ale zaraz, skoro ja jestem w niebie, to dlaczego on( wskazując na Damona ) jest tu, a nie w piekle?.- spytałam zdziwiona.
- Miałem sprawę do załatwienia, między innymi z tobą.- odpowiedział Damon.
- Hee?
- To prawda Mella, nie wiemy gdzie cię wysłać. Dlatego masz misję.- Powiedział Lesander.
- Jaką misję?
- Wybierz sobie kogoś bliskiego, będziesz jego aniołem stróżem.
- Już wiem!!! Anna!!- krzyknęłam.
- Twoja ciocia mam rozumieć.- oznajmił Lesander.
- Taak!!
- Dobrze, my jako twoi opiekunowie, będziemy cię pilnować, na zmianę. Teraz pójdziesz z Damonem. On ci wszytko wytłumaczy.
-No niech będzie.- oznajmiłam.

Lesander gdzieś sobie znikł, a ja zostałam sama z demonem, dziwnie się czuje w jego obecności...Damon powiedział, żebym pomyślała o swojej cioci, a się do niej przeniesiemy. Tak jak kazał, tak zrobiłam. Znalazłam się w moim pokoju. na łóżku siedziała właśnie moja ciocia...opłakiwała mnie. Nagle, po policzku spłynęła mi łza, szkoda mi jej było, gdy na nią patrzyłam. Chciałam jej dotknąć, lecz nie mogłam..dlaczego??

- Dlaczego nie mogę?!- zapytałam.
- Nie masz jeszcze tyle siły kochanie, jesteś świerzakiem.- oznajmił.
- Jak mogę mieć tyle siły, żeby ją dotknąć?
- Musisz sama do tego dojść.
- Ale jak?
- Ja ci tym bardziej nie powiem, nawet nie masz na co liczyć- podszedł do mojej półki ze zdjęciami i zaczął je oglądać.
- Dzięki kurde za pomoc.

Zdenerwował mnie ten koleś, ale cóż muszę sobie sama poradzić, podeszłam do biurka, leżały na nim wydrukowane klepsydry, z informacją, że umarłam. Spojrzałam na dzień pogrzebu..za trzy dni. Od razu poszłam na dół, jak zwykle siedział tam Victor, stanęłam na przeciwko niego, przyglądając mu się tak z 15 minut, a mi Damon, postanowiłam, że zemszczę się na nim, za to, że mnie zabił, lecz gorzej będzie dla niego, jeśli coś się stanie Annie. Spojrzałam na Damona który, patrzył na mnie, chciałam by powiedział mi, jak mam użyć siły. Nie udało się. Wzięłam flamaster czerwony, zamknęłam oczy i skupiłam się na ręce. Po paru minutach prób, w końcu się udało, na przeciwko Victora napisałam " To nie koniec". Chyba go zatkało, bo wstał migiem, zawołał Anne, żeby zobaczyła. Oboje byli przestraszeni, nie chciałam cioci straszyć, ale tego gnoja bardzo...wiec napisałam jeszcze na ścianie " ZEMSZCZĘ SIĘ VICTOR!!! ". Nagle zaczęłam być już bezsilna...chyba już straciłam siłę. Spojrzałam tylko na Damona. On mnie wziął na ręce i zabrał w ciemność?

- Gdzie ja jestem- powiedziałam ostatnimi siłami.
- W ciemności, tutaj odpoczywamy, gdy stracimy siły- odpowiedział.

Nie miałam siły, żeby mu odpowiedzieć, tylko od razu...zasnęłam.

1 komentarz:

  1. Lubię tego chłopaka Ogółem od razu wygląda jak taki typowy tsundere... Dziewczynę też polubiłam. Jest chyba dość silna, a raczej zdeterminowana skoro udało jej się "wykrzesać tą siłę" :-D Czekam na dalsze części!

    OdpowiedzUsuń