Rozdział 2 - Odrodzenie - Nadya Wylla Sherwood
Marzę o cofnięciu czasu. Chciałbym wrócić na pewne rozstaje dróg w swoim życiu, jeszcze raz przeczytać uważnie napisy na drogowskazach i pójść w innym kierunku - Janusz Leon Wiśniewski
Pierwszy raz od dawna nic nie czuje. Nie jest mi już zimno, nie myślę o żadnym pościgu. Nie chce mi się jeść, spać.
Otwieram oczy i oślepia mnie blask słońca. Po chwili oczy przyzwyczajają się do światła i mogę się rozejrzeć. Nie mam pojęcia gdzie jestem, ale nie obchodzi mnie to.
Otaczają mnie góry. Ja leże na łące pełnej kwiatów. Czerwonych, fioletowych, białych. Ich zapach prawie mnie odurza. Niedaleko jest jezioro. Wiatr sprawia, że powstają na nim fale. Powinno być chłodno, ale moja skóra nie odczuwa wpływów przyrody. Nagle słyszę śpiew jakiegoś ptaka. Nie wiem jakiego, Nigdy nie opuszczałam Londynu, nie znam więc takich dźwięków.
Chmury płyną powoli, czas mija, a ja dopiero po pewnym czasie uświadamiam sobie co się ze mną stało. Błogi spokój odchodzi, zastępuje go nienawiść. Nienawiść do całego świata, do faceta, który strzelił, do durnej sąsiadki, do mojego brata i do Olivera Quickwella. Do niego w szczególności. To on zniszczył wszystko. Chciałabym żeby czuł to co ja teraz. Ciekawe jak on zareagowałby na stratę wszystkiego.
- Nie myśl o nienawiści bo to zaprowadzi cię w złą stronę - słyszę damski głos. Za mną stoją dwie postacie. Kobieta i mężczyzna. A raczej dziewczyna i chłopak.
Kiedy ona się odzywa moje otoczenie nagle się zmienia. Teraz wszystko zaczyna płonąć. Jezioro wysycha. Góry przed chwilą zarośnięte drzewami stają się zwykłymi skałami. Mam w głowie mnóstwo pytań. Co tu robię? Czy umarłam? Gdzie właściwie jestem? Co się ze mną stanie? Kim oni są?
Ale nie zadaję ich. Nie dam im tej satysfakcji. Szybko się opanowuję, a moja kraina wraca do pierwotnego stanu.
- Co za samokontrola - rzuca chłopak. Dopiero wtedy bardziej przyglądam się przybyszom. Mają na sobie jasne szaty. Dziewczyna prawie białe, ale jeszcze nie do końca. Jej spódnica wygląda jakby była lekko niedoprana, a bluzka idealnie zgrywa się kolorem. Krój jest zwyczajny, nic nie odsłania. Wygląda prawie jak zakonnica. Chłopak ma niebieskie spodnie i t-shirt w tym samym kolorze z nadrukiem - Team Angels. Prycham.
- Fajne kubraczki - odzywam się i ledwo poznaję własny głos. Zniknęła chrypa którą miałam od kilku miesięcy. Dziewczyna pozostaje niewzruszona a chłopak uśmiecha się pobłażliwie.
- Sama nie jesteś lepsza - odpowiada. Oceniam swój strój. Muszę przyznać mu rację. Mam na sobie taką samą bluzkę, ale w kolorze granatu, prawie czarną. Na szczęście zamiast spódnicy mam spodnie, też prawie czarne, ale chociaż wygodne.
- Spokój już - komenderuje dziewczyna. Widać kto tu rządzi. - Witaj Nadyo. Nazywam się Graciella, a to jest Benjamin. Zapewne nie wiesz co tu robisz. Zdradzę ci tylko że dostałaś drugą szansę. Benjamin będzie twoim opiekunem. On wyjaśni ci wszystko. Bądź dla niego wyrozumiała. Dla niego to też pierwszy raz. Dziewczyna rozpływa się w mgiełce, przez chwilę widzę jeszcze błysk złota w miejscu w którym zniknęła,
- Więc, Nadyo. Jak widzę sporo przeskrobałaś w życiu, ale nie martw się jest dla ciebie szansa. I to bardzo duża, inaczej daliby ci kogoś bardziej doświadczonego. Nie mówię, że jestem amatorem, ale według niektórych wszystko mogę sknocić, co prawda ja tak nie uważam, ale.. - trajkotanie Benjamina doprowadza mnie do zimnej pasji.
- Przystopuj Benji. Przestań skupiać się na sobie i wyjaśnij o co tutaj chodzi.
- A tak, pyskata jak widzę. Więc, kochanie po pierwsze - jesteś aniołem. Po drugie ...
- Czekaj... Co takiego?
- Tak, maleńka. Jesteś aniołem. Nie wiem dlaczego, średnio się nadajesz, ja bym ci dał oczyszczenie, ale ja od tego nie jestem.
- Słuchaj, nie jestem maleńka - przepraszam bardzo mam metr sześćdziesiąt osiem wzrostu - I przestań pieprzyć o aniołach. Umarłam, tyle wiem.
- Umarłaś, dostałaś drugą szansę. Pytanie jak ją wykorzystasz. Nie lubię zbyt wiele tłumaczyć. Po kolorze twojego kubraczka widzę, że trochę w życiu psociłaś. Dlatego dostaniesz statut stróża. Nie ja ustalam zasady. Mam tylko jedną prośbę. Pomyśl o kim kogo najbardziej nienawidzisz. Potem możesz mi pyskować ile chcesz.
Dałam sobie spokój, może chłopak wie co mówi. Pomyślałam o Samuelu, ale to nie działało. W myślach krążyła mi twarz Olivera. Tak on jest tym którego najbardziej nienawidzę.
- Widzę, że już podjęłaś decyzję. Przyznaję, szybko ci poszło. Ja się męczyłem chyba z godzinę. Ale dobrze. Twój wybór padł na Olivera Quickwella. Zrozumiałe. Dobrze, więc Nadyo Wyllo Sherwood, a właściwie stróżu Nadyo, bo tu nazwiska nie mają znaczenia, oto twój obiekt ochrony. Nie wiem jak inaczej go nazwać. Będziesz się nim opiekować. Nikt poza nim cię nie zobaczy, nie jesteś już materialna. Kiedy uznam że pierwszy etap dobiegł końca poinformuję cię o tym. Będę cię odwiedzał, nie martw się. W razie potrzeby pomyśl moje imię. Benjamin, Ben, Benji, jak wolisz - wyjaśnienia chłopaka w ogóle nic mi nie rozjaśniły. On zniknął a ja już po chwili pomyślałam jego imię. Zjawiła się jednak Graciella.
- Wybacz nam za niego. Też jeszcze przechodzi fazę oczyszczania.
Graciella wyjaśniła mi dokładnie zasady. Jeśli się oczyszczę trafię do Raju lub na którąś z dwóch pozostałych ścieżek, ale to jest dla mnie jeszcze tajemnicą. Mam chronić Olivera Quickwella, to część mojego zadania. Potrwa to zależnie od tego jak mi pójdzie. Nie wyjaśniła mi na czym polega ochrona. Wiem tylko że to nauczy czegoś mnie i jego. Wyjaśniła mi też jak będzie dla mnie na ziemi. Niewidzialność, niezła rzecz. Mam uważać na tych złych. Uważaj Oliver, nadchodzę.
Po chwili jestem na ulicy na której umarłam. Oliver klęczy nad moim ciałem z przerażeniem w oczach, a policjanci biegną w jego stronę.
- Witaj Oliver - mówię z pewnością w głosie, stojąc nad nim, niczym pani jego losu.
On powoli spogląda w moją stronę. Teraz dopiero pokazuje prawdziwy strach. Mam wrażenie, że za chwile zacznie krzyczeć jak mała dziewczynka. Pokazałam mu że ma być cicho i rozpłynęłam się.
- Wkrótce znów się zobaczymy - mówię i ruszam w stronę centrum miasta. Pora zacząć zabawę. I przetrawić widok swojego martwego ciała. Wróciłam...
Zaczyna się ciekawie... Czyli ona jest widoczna? Ho ho.. Nie no będę miała nad czym dumać podczas czytania :-D Czekam na więcej!
OdpowiedzUsuń