niedziela, 29 czerwca 2014
Rozdział 3 - Mella
Rozdział 3 - Mella Carla Grant
Otworzyłam oczy, nadal byłam w ciemnościach. Czuje się już...silna. Gdy wyszłam z tego jakiegoś pomieszczenia, byłam w niebie. Zauważyłam, że Damon, i Lesander o czymś dyskutują, widziałam, że rozmawiają o mojej sukience, która zrobiła się ciemniejsza? Dziwne... Podeszłam do nich, i się przysłuchiwałam ich rozmowie.
- Ona nie powinna tak robić Damon!!
- To moja wina niby?!
- No chyba nie moja!! Miałeś jej pilnować.
- Ejj!!! wiem, że rozmawiacie o mnie, ale co ja takiego zrobiłam?
- Tak! Robisz złe rzeczy Mella, widzisz, twoja sukienka jest ciemniejsza!
- Lesander, to nie moja wina, że Victor tak na mnie działa, że mam ochotę mu coś zrobić.
- Nie rozumiem jednego, skąd ty miałaś tyle siły. Jesteś nowa, nikt tyle nie ma nigdy.
- Posłuchaj Lesander, moja ciocia jest w niebezpieczeństwie, nie spocznę, do puki ten typ nie zginie!
Wkurzona na maksa, odwróciłam się, i wybrałam się na ziemię. Tu czuję się lepiej, niż tam u nich. Dobrze, że żaden z nich, za mną nie przybył, choć wiem, że długo to nie potrwa. Błąkając się po parku, zauważyłam Chrisa. Siedział sobie na ławce, coś oglądając. Podeszłam do niego, zauważyłam, że oglądał u siebie na telefonie, moje zdjęcia. Przypomniało mi się, że rok temu, przyjaźniliśmy się. Zatrzymał się na zdjęciu, gdzie jestem ja i on, cali w mące .Widziałam, że się uśmiechnął, ja też się uśmiechnęłam. Ktoś dzwonił do Chrisa.
- Halo, skąd ma pani mój numer?
-Tak, będę.
- Dobrze, przyjdę po panią.
- Do widzenia pani Anno.
Anno?? zaraz, Chris rozmawiał z moją ciotką. Chwila, który jest dzisiaj? Przez 5 minut myślałam, aż w końcu, okazało się, że dzisiaj jest mój pogrzeb... Spałam 3 dni? Myślałam, że godzinę, dwie maks. No cóż, będę musiała się to tego przyzwyczaić. Chris wstał, i szedł w stronę swojego domu, tam ubrał się na czarno, jak należało na pogrzeb. Potem poszedł do mojego domu, zapewne po ciocię. Gdy weszłam do domu, Anna kończyła się szykować, poszła otworzyć drzwi Chrisowi, a ja poszłam sprawdzić, co robi Victor. Gdy do niego podeszłam, pojawił się Lesander i Damon.
- Co wy tu robicie?
- Pilnujemy cię, znaczy ja, bo Damon to chyba nie potrafi.
- Człowieku daj spokój, sam byłeś kiedyś, jak ona, i robiłeś, więc się jej nie czepiaj!
- To było dawno Damon.
- Uspokójcie się!!
Oboje spojrzeli na mnie, Damon gdzieś się ulotnił, a Lesander został.
- Czego ty się go tak czepiasz?
- Bo robi źle! On jest pół dobry, pół zły.
- I co z tego?? On mi wtedy w niczym nie pomógł, nie chciał mi powiedzieć, jak siły użyć! sama do tego doszłam!!
- Rozumiem, ale ja też jestem twoim opiekunem, i moim zadaniem, jest ciebie uczyć panować nad siłą, bo nie wiesz, do czego jesteś jeszcze zdolna.
- Ale się dowiem!!
- Stwierdziłam, że dziś dam spokój Victorowi, niech zna moje dobre jeszcze serce. Opuściłam Lesandera, i poszłam szukać Damona. Nigdzie go znaleźć nie mogłam. Po długich poszukiwaniach znalazłam go na cmentarzu? Dziwne, ale ważne, że się znalazł.
- Damon.
- Co ty też chcesz mówić, jaki to ja jestem zły?
- A czy coś powiedziałam do tej pory. Nawet cię broniłam, a ty już mówisz, że na ciebie wrzucam!
- Mella, przepraszam.
- Pomyśl najpierw dobra.
Co za zły dzień, co ja takiego dziś zrobiłam?! Zrozpaczona poszłam od Damona, i znalazłam się na swoim pogrzebie. Dużo osób przyszło, kto by pomyślał...Znalazłam Anne siedzącą na ławce, a koło niej siedział Victor? Kto by pomyślał, że człowiek który mnie zabił, przyjdzie na mój pogrzeb. Stanęłam koło Anny, zebrałam siły w palcach dotknęłam jej ramienia. Trochę siły straciłam, ale co tam. Zauważyłam, że nie tylko mój pogrzeb się odbywał, był jeszcze dwóch dziewczyn, które zginęły tego samego dnia co ja. To było dziwne...Chodziły ze mną do szkoły, nie miałam z nimi dobrego kontaktu, wiem jedynie, że jedna nazywa się Aileen i Nadya. Dostrzegłam, że stoją za rogiem, przyglądając się swoim własnym pogrzebom. Podeszłam do nich.
- Cześć dziewczyny.
- Mella, co ty? też nie żyjesz?
- Jak widać Aileen. Co was też nie opuszczają opiekunowie?
- Mi to nie przeszkadza.
- Chociaż tobie Nadya.
- Co? Co on tu robi?? Ty go znasz?? (...)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Uuu... Kończy się ciekawie :-) Modlę się o to mimo, że nie jestem religijna ani nic w tym stylu żeby Damon i Mella byli razem! Byłoby cudnie, ale pewnie najpierw będzie inny wątek. Zawsze muszą być jakieś komplikacje :-/
OdpowiedzUsuń