Rozdział 3- Niebyt- Aileen Desire Rivera
Dobroć polega na szanowaniu i kochaniu ludzi bardziej niż na to zasługują.
To było takie żałosne...Zginęłam z własnej winy...To nie Nate mnie zabił. On tylko strzelił, ale nie do mnie...Strzelił obok bo nie mógł mnie zabić...Ale ja się cofnęłam...i spadłam.
Pamiętam tylko, że Nate podbiegł i spróbował jeszcze chwycić moją dłoń jednak ja już byłam w połowie drogi na cholernie twardą ziemię...Żałosne. Sama się zabiłam. Samobójstwo? Hmm..
-Przypomniałaś sobie?-Light spojrzał na mnie z troską co mnie zirytowało. Nie potrzebuję współczucia ani troski innych. Już od bardzo długiego czasu radzę sobie sama i nawet teraz- kiedy jestem aniołem to się nie zmieni.
-Gdzie Nate?-zapytałam bez emocji, zmieniając temat.
Light wskazał palcem na mężczyzn stojących przy karetce. Jednym z nich był Nate a pozostali to ratownicy medyczni.. Nagle ja i Light znaleźliśmy się tuż obok nich. Słyszałam dokładnie o czym rozmawiają.
-Rozumiem, więc to był wypadek.
-Tak. Nawet jej nie dotknąłem.
-Nie nasza sprawa oceniać. Tym zajmie się policja. Są już w drodze.
Kiedy ratownicy medycznie rozeszli się Nate podszedł do ich, jak wywnioskowałam szefa i zapytał cicho:
-Mam do pana takie głupie pytanie...czy ona na pewno nie żyje?
-Wiem, że to dla ciebie trudno, ale tak. Upadek z takiej wysokości- mężczyzna pokręcił głową- nikt by tego nie przeżył.
-Rozumiem.-Nate odszedł a ja miałam wrażenie, że dostrzegłam na jego policzku łzę...
-Czy on mnie widzi?-zapytałam Lighta. Przestraszyłam się bo mój głos wyraźnie się łamał.
-Nie. Również nas nie słyszy chyba, że tego zechcesz.
-Zechcę?
-Tak. Jeżeli zechcesz mu się ukazać wtedy cię zobacz. Tak samo kiedy zechcesz mu coś powiedzieć lub przekazać. Możesz również wnikać do jego myśli i wspomnień aby podrzucić mu...no nie wiem jak to nazwać...pomysły. Dobre pomysły.
-Oo świetnie!- ucieszyłam się zwłaszcza na część o wnikaniu do jego myśli i wspomnień.
-Jednak to nie takie proste Aileen. Aby to zrobić potrzebujesz więcej siły.
-O matko...Zawsze jest jakiś haczyk. A co mogę zrobić żeby zdobyć tą siłę?
-Dobre rzeczy. Po prostu go pilnuj. To wystarczy.
-Ale nie mogę z nim nawet porozmawiać...- w tej chwili pożałowałam swojego wyboru. Przebywanie non stop z Nate'm nie mogąc się do niego odezwać może być trudne. - Czy mogę zmienić osobę, której będę strzegła?
-Haha na kogo niby?
-Hmm...-pomyślałam przez chwilę. W sumie racja. Kogo niby mogłabym strzec? Może tą głupią laleczkę z lombardu? Haha. O nie. Na pewno nie.- Dobra. Zapomnij.-urwałam dyskusję. Light i ja obejrzeliśmy się za siebie na nadjeżdżający radiowóz. Wysiadło z niego dwóch policjantów, którzy podeszli do Nate'a.
Przez jakieś dziesięć minut chłopak wyjaśniał im co tu się stało i muszę przyznać, że przekręcił kilka faktów.Według niego miałam depresję i to ja zadzwoniłam aby się z nim tutaj spotkać. Dlatego próba samobójcza go nie dziwi. To nawet nie takie głupie. Moi rodzice również widzieli, że coś jest nie tak więc pewnie go poprą. Mimo to funkcjonariusze nie byli zadowoleni z jego zeznań więc postanowili zabrać go na komisariat. Light i ja znaleźliśmy się tam na krótko przed nimi. Nic nie wskazywało na to, że Nate kłamie więc śmierć Aileen uznano za samobójstwo jednak większość ludzi nazywała to "nieszczęśliwym wypadkiem".
Przez następny tydzień byłam wszędzie gdzie był Nate...czyli zazwyczaj w kasynach. Nie wracał do domu tylko spał u kumpli. Zazwyczaj działo się tak, ze balowali całą noc z godzinę wcześniej poznanymi dziewczynami i wtedy ja i Light znikaliśmy na jakiś czas.
-Co to za miejsce?-zapytałam kiedy sytuacja znów się powtórzyła.
-Nie wiem. Ono nie ma nazwy a przynajmniej nie oficjalnej. Różnie na ni wołają. Jedni Ciemność inni Światłość a jeszcze inni Niebyt. Osobiście preferuję to ostatnie.
-Niebyt? No i po co to?
-Tutaj możemy odpocząć i odzyskać siły a także zdobyć nowe. To tutaj będziesz ćwiczyła. W końcu chciałabyś się kiedyś zmaterializować aby Nate cię zobaczył czyż nie?
-No. To kiedy zaczynamy te lekcje?
-Teraz. W końcu twój Nate jest...zajęty.-Light podstępnie się uśmiechnął.
-Pff. Wisi mi to. Zacznij mnie w końcu uczyć Light!
-Dobrze, ale od tej pory mów na mnie mistrzu.- wyszczerzył zęby przy czym wyglądał naprawdę nieziemsko. Udzielił mi się jego humor więc również postanowiłam pożartować.
-Nie będę twoim padawanem- odwzajemniłam uśmiech jednak trochę bardziej zadziornie.
-Padawanem? Co to?
-Kto to raczej. Hahaha widzę, że nie oglądałeś Gwiezdnych Wojen co?
-Nie. Za moich czasów nie było czegoś takiego.
-Za twoich czasów? Zdradź mi coś więcej mistrzu.
-Dobrze, ale najpierw wyjaśnij mi kto to padawan.
-Cóż...uczeń. Teraz twoja kolej.
-Więc, mój padawanie...jestem od ciebie o wiele starszy i bardziej doświadczony w pewnych dziedzinach życia. Nie pochodzę z XXI wieku jak już pewnie się zorientowałaś. W fachu anielskim jestem dość długo...Ile byś mi dała?
-Lat? Powiedzmy...z wyglądu 18 z charakteru 8 a tak ogółem to...376.
-376? Wow trafiłaś.
-Serio?!
-Nie. Nie byłaś nawet blisko. - znów pokazał swoje zęby.
-Hah, więc ile w końcu? Gadaj!
-To pozostanie moją mała tajemnicą.
Jeszcze przez jakiś czas trochę pożartowaliśmy, ale musiałam wziąć się w garść. Już jutro w czasie ludzkim (anioły liczą czas inaczej. Właściwie to oni go nie liczą. Dla nich jest tylko Tu i Teraz) odbędzie się mój pogrzeb.
Jestem ciekawa jak będzie wyglądał ten pogrzeb, bo podejrzewam, że coś się tam wydarzy :-) Chociaż mogę się mylić.. Mam pytanko tak w ogóle! Imię Light ma może powiązanie z anime Death Note? Wiem, że oznacza światło i pasuje do anioła, ale widzę podobieństwo z tym anime x_x
OdpowiedzUsuńP.S. Mówiłam, że będę się czepiać :-) Przecinki!