poniedziałek, 30 czerwca 2014

Rozdział 4 - Nadya

Rozdział 4 - Pogrzebane - Nadya Wylla Sherwood


Bowiem ci, którzy nas rozumieją, biorą w niewolę część nas samych.

- Jak to? Co jest z nim nie tak? - pyta zaskoczona Mella
- Damon nigdy nie miał zbyt dobrej reputacji - odzywa się stojący nieopodal Benji.
- Ale dlaczego ?
- Powiedzmy, że ma problemy z odróżnianiem ... - tłumaczy nieporadnie Light, dosyć interesujący opiekun Aileen.
 - Dobra od zła - kończy Damon z goryczą w głosie.
 - Cześć kolego - wita go Benji i podaje rękę, którą po chwili wahania przybysz ściska.
 - Witaj, Benjaminie... - odpowiada.
 W tej chwili rozbrzmiewają pierwsze zdania ceremonii pogrzebowej. Dostrzegam wśród żałobników Samuela i coś się we mnie gotuje...
 - Spokój Nadya - rozkazuje mój opiekun.
 - Co? Teraz czytasz w moich myślach? - denerwuję się.
 - Dopiero teraz zauważyłaś? - dziwi się Aileen. - Mnie Light sprawdza od początku.
 - W takim razie Benji się nie chwalił - odpowiadam jej.
 Dziwnie jest tak rozmawiać z kimś w takiej samej sytuacji. Prawie jakbym miała koleżanki.
 Rozglądam się po obecnych ludziach.
 - To on mnie zabił - wskazuje Mella na jakiegoś faceta koło trzydziestki.
 - Nieźle... Co mu zrobiłaś? - pyta z zaciekawieniem Benji. Widać że też nie ma doświadczenia w niektórych sprawach.
 - Śledziłam go, trochę groziłam...
 - A ja myślałam, że ty jesteś z nas najgrzeczniejsza - wyjawia Aileen.
 - No cóż, ode mnie jest na pewno - rzucam na te słowa.
 - A ty jak zginęłaś? - pyta mnie Damon, ale po nim widać brak zaangażowania.
 - Zastrzelili mnie.
 Słysząc to Aileen cicho gwiżdże a Mella szeroko otwiera oczy. Aniołki nie reagują zbyt żywiołowo.
 - Tak, tak... Ale to wina Olivera - wskazuje na byłego kolegę z klasy.
 - Serio? - dopytują dziewczyny.
 - Echem... Zwiałabym glinom, ale ten musiał mnie przytrzymać - wyjaśniam.
 - A teraz jesteś jego stróżem, więc się pilnuj - dodaje Benjamin.
 - Masz podopiecznego? Myślałam że tylko mnie kopnął ten zaszczyt.
 - Ja też mam, moją ciotkę Annę.

Gawędzimy tak jeszcze chwilę gdy zauważamy, że w naszą stronę idzie Oliver.
 - Ej, jakim cudem on nas widzi? - pyta zadziwiona Aileen.
 - Myślałam, że to normalne, mnie on widzi od zawsze, a to, że was widzi... No nie wiem, Benji możesz to wyjaśnić?
 - Hmm... Wydaję mi się , że wasz kolega ma po prostu bardzo dobry Wzrok.
 - Wzrok? Co ty pieprzysz? - denerwuje się, a Damon i Aileen cicho chichoczą.
 - Panuj nad sobą trochę. Wzrok, nie taki normalny, tylko Wzrok do rzeczy nadnaturalnych. Pisze się to dużą literą.
 - Dobra, dotarło.
 - Cześć Wam wszystkim - wita się Oliver. Czasami rozbraja mnie jego pewność siebie, chociaż dopiero niedawno tak naprawdę go poznałam.
 - Cześć Oliver - mówią razem Mella i Aileen.
 - Dziewczyny, przykro mi z waszego powodu.
 - Och, daj spokój, jest okej.
 - Oliver, masz świadomość że właśnie rozmawiasz ze ścianą? -  pytam lekceważąco.
 - W takim razie bardzo interesująca ta ściana.

 Oliver rozmawia z Aileen i Mellą o Wzroku, bo jak zdążyłam wywnioskować ich podopieczni nie mogą ich dostrzec. Ja tymczasem obserwuje mój pogrzeb.
 - Nie rozumiem jak ta durna baba śmiała tu przyjść - mówię w pewnym momencie.
 - Kogo masz na myśli? - interesuje się Damon.
 - Moją byłą sąsiadkę. To też pośrednio jej wina, ona wezwała gliny. Ach, pewnie przyszła pocieszyć biednego Samuela...
 - Benjamin nie zazdroszczę ci twoja uczennica da ci jeszcze popalić - szczerzy się Light.
 - No fakt. Nieźle ci wybrali na początek - dodaje Damon.
 - Jak na razie nie mam z nią większych problemów - chwali mnie jednak mój opiekun.

Po pogrzebie pierwszy raz udaję się do Ciemności, aby jak tłumaczył mi Benji - odzyskać siły. Dziwne, bo nie czułam się tak jakbym tego potrzebowała.
 - Ty jesteś niezwykła, wiesz? - spytał mnie chwilę przedtem mój opiekun.
 - Tak, wiem, nie musisz mi mówić.
 - Nie o to chodzi. Twój podopieczny ma niesamowicie dobry Wzrok, a ty... Masz mnóstwo siły jak na początkującą. Może to przez takie połączenie, ale czyżby to było dzięki Olivierowi? Albo on dzięki tobie?
 - Wiesz, nie jestem za bardzo zmęczona, ale już wole iść do tej ciemności niż słuchać twojego mamrotania.
 I tak pierwszy raz wylądowałam w miejscu-nicości.

1 komentarz:

  1. Widzę, że od dłuższego czasu nic nie było dodawane, ale to nie oznacza chyba końca, co? Jeśli nic już nie dodacie to przyznam, że zawiodłam się, ale jeśli to po prostu przerwa to modlę się o to żeby się skończyła :-D

    P.S. Przecinki!

    OdpowiedzUsuń